sobota, 14 lutego 2015

A walentynki spędziłam tak:



Poznajcie Arnolda. Arnold jest moją Walentynką :) Wyżyłam się na nim niemiłosiernie bijąc go węglem i inne takie. Raz na rok mi wolno, a szczególnie w taki dzień.

Z moich planów na ferie wyszło... jedno wielkie nic. Jedyne co mi się udało, to prawie skończyłam portret pewnej pięknej pani o anielskim głosie, którą zobaczycie jak będę miała dość cierpliwości i spokoju by ją skończyć (jako że to długopis, to wolę tego nie spieprzyć). 

A tak na koniec moje dzisiejsze nutki :3




Miłej reszty weekendu ;)
Do napisania,
Weronika G.

7 komentarzy:

  1. No i słusznie- wyżyj sie ! Ja też wczoraj zaczęłam ferie,ale planów nie mam żadnych. A co do muzyki to mamy bardzo podobny gust :D Uwielbiam Avengedsów !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym miała wybierać jedyny utwór jaki mogę słuchać do końca życia - Buried Alive, po prostu genialnee!

      Usuń
  2. WSPANIAŁA PRACA - PEŁNA MIŁOŚCI :D Ja juz dawno ferie skończyłam...niestety. weekend pełen roboty non stop.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trochę jak ferie maturzysty :c Ale i tak odpoczęłam, więc nie jest tak źle :)

      Usuń
  3. Uroczy ten Twój Arnold. Z pewnością miły towarzysz w walentynkowe popołudnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najmilszy z jakim miałam styczność :D A jaki cierpliwy :P

      Usuń
  4. Uwielbiam czachy...Arnold wyszedł Ci super :) A nutki mi znane i przeze mnie lubiane :>
    Pozdrawiam :) http://lady-awa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń