sobota, 14 lutego 2015

A walentynki spędziłam tak:



Poznajcie Arnolda. Arnold jest moją Walentynką :) Wyżyłam się na nim niemiłosiernie bijąc go węglem i inne takie. Raz na rok mi wolno, a szczególnie w taki dzień.

Z moich planów na ferie wyszło... jedno wielkie nic. Jedyne co mi się udało, to prawie skończyłam portret pewnej pięknej pani o anielskim głosie, którą zobaczycie jak będę miała dość cierpliwości i spokoju by ją skończyć (jako że to długopis, to wolę tego nie spieprzyć). 

A tak na koniec moje dzisiejsze nutki :3




Miłej reszty weekendu ;)
Do napisania,
Weronika G.

niedziela, 1 lutego 2015

Wcale nie ja - czyli uczę się portretów

Cześć Kochani!

W tym roku moim postanowieniem było ćwiczyć rysowanie ludzi. No to ćwiczę dzielnie, może nie tak często jak powinnam (maturo, chorobo, czemu mi to robicie, weźcie sobie idźcie być gdzie indziej...), ale jednak...
Zaczęłam ferie, mam ambitne plany na ten czas. Oczywiście obowiązków związanych z nauką mam tyle, że zajmie mi to kilka godzin dziennie, ale na szczęście reszta czasu jest wolna, więc mogę swobodnie zająć się czymś przyjemnym. Kartki przygotowane, folder z refkami też się robi. Skoro sobie obiecałam wielki postęp rysunkowy w 2015, to tak też będzie.

Pierwszy portrecik w tym roku. Mimo wszystkich błędów, jestem zadowolona.

Zobaczymy czego ciekawego się nauczę w tym czasie... Ołówki, węgle, jak i niestety podręczniki i inne w dłoń, i zaczynam najbardziej pracowite ferie w swoim życiu. Już się nie mogę doczekać.


Do napisania!
Weronika G.


PS, nie popełniajcie mojego błędu, węgle i małe formaty (niecałe A5), to wyjątkowo złe połączenie.