sobota, 23 sierpnia 2014

A ja nie kcem do szkoły... ;(

Cześć Słońca!

Dzisiaj temat mało dla mnie przyjemny jak i nowe rzeczy do pokazania.
Pod tym kątek jestem jak dziecko... Jak sobie pomyślę o szkole to mam ochotę tupnąć nogą i zapłakać, że "ja nie idę"... Nie ma co, matury nie boję się w najmniejszym stopniu, pójdę, napiszę, wyjdę. Tak mam ze wszystkimi najważniejszymi choćby egzaminami. Ale trzecia klasa? Przygotowania do owej matury? BIOLOGIA Z PANIĄ F?! O Zgrozo, dosłownie serce mi telepie i łzy się do oczu cisną jak pomyślę o pani od biologii, która już w 2'giej klasie zrobiła czysty sajgon, a co zapowiedziała na 3'cią...

No właśnie, w związku z niedługim rozpoczęciem roku szkolnego zapowiem Wam już (bo przyznajmy się, ani ja ani Wy nie wierzycie, że do końca tygodnia napiszę nową notkę), że jak napiszę jedną notkę przez te 8 miesięcy to będzie dobrze. Oczywiście nieregularność nie jest celowa, no ale co zrobić, siła wyższa. Brak czegokolwiek do pokazania=brak notek.

A z przyjemniejszych tematów to już Wam pokazuję co się stworzyło:


Baletnica z pamięci czarną akwarelą. Maleństwo to takie i szybko się ją malowało.
11x15cm.
Tylko i wyłącznie dla ćwiczenia proporcji i obsługi akwareli i pędzla.

 Simargł, albo jak kto woli ruski Paskudź.

Szybki rysunek na odprężenie, na kartonie po rajstopach. 
Format coś jak A5, biała pastela i ołówki.


Kolejny malusi, 5,8x7cm
Znów akwarelka (kooocham tę technikę mimo, że nie ogarniam)

10x16cm

akwarelka, cienkopis, kredki akwarelowe.
Miało wyjść lekko, jest troszkę ciężkawo, no trudno się mówi :) 

Może następnym razem wyjdzie lepiej.

Oczywiście dopiero jak jest ostatni tydzień wolnego to się zbieram do roboty...

Wakacje prawie całe spędziłam na łóżku przed laptopem, ale nie narzekam. Udało mi się nawet w końcu dopiąć swego i moje marzenie, które mam od już nie pamiętam kiedy, czyli właściwie od zawsze się spełniło! Tak, właśnie leczę ogromne zakwasy po trzeciej lekcji jazdy konnej i mimo, że się wczoraj ledwo ruszałam jestem szczęśliwa :D Dziwne uczucie jak na półkoloniach wszystkie dziewczyny były ode mnie młodsze, w większości sporo młodsze, w czym one sobie galopikiem a ja ćwiczyłam wyjątkowo nieudolny kłus na lonży :D Ale mimo to, tyle szczęścia co stąd do Wrocławia albo i więcej :D


Przepraszam za dziwną składnię i w ogóle inne dziwne twory gramatyczne itd. w notce, ale mój mózg postanowił, że "nie śpimy, bo tak fajniej" i niestety to się zaczęło na mnie odbijać, w tym na mojej elokwencji.

Do napisania Kochani!
Weronika G.