piątek, 16 maja 2014

Krok po kroku - Jak narysować realistycznego motyla? Czy może jak tego nie robić.

Cześć Miśki! :)

Dziś do Was przychodzę z małym krok po kroku jak narysowałam motyla. Co więcej, motylek miał być realistyczny. I miał być naszym rodzimym monarchem.

Specjalistką nie jestem, nadal się uczę. Mam nadzieję, że takie posty z cyklu krok po kroku pomogą zarówno mi jak i Wam i że wszyscy wyciągniemy wnioski z moich rysowniczych błędów. :)

No to lecimy z tym... monarchem. Weźcie sobie jakąś herbatkę i kanapkę, bo post jest długi. ;)
Najpierw wybrałam zdjęcie z google. A dokładniej <to zdjęcie> . Jak widać z wikipedii

Jeżeli nie widzicie skanów, czy ledwo je widzicie polecam mocniej odchylić monitor lub spojrzeć z dołu.

Potem zgodnie z zasadą od ogółu do szczegółu zrobiłam szkic. A motylkowe proporcje i tak poszły swoją drogą :) 
Zaczęłam od kreski, która zaznaczała gdzie będzie motyle... ciało? Po prostu głowa, tułów i odwłok (nie ma to jak po dokładnym omówieniu owadów na biologii nadal nie wiedzieć jak nazwać części motylka). Zauważyłam, że wewnętrzna krawędź górnych skrzydełek ma podobną długość do całego ciała. i że dolne skrzydełka tworzą mniej więcej trójkąt równoboczny. Zaznaczyłam to, dopracowałam kształty, szczegóły, wyczyściłam szkic ze zbędnych linii i jeszcze przy pomocy gumki chlebowej rozjaśniłam go, żeby nie przebijał spod kredek. I przez to praktycznie go nie widać na skanie...

Kolejny etap to już kolorowanie. Najlepsza zabawa! :D Złapałam za ciemny pomarańcz, kredka akwarelowa, bo jest najmiększa z tych, które posiadam. Zacieniowałam w miarę równomiernie pomarańczowe pola na górnych skrzydłach. Miejsca, które są jaśniejsze potraktowałam akwarelową żółtą kredką. Górnych skrzydeł nie wygładziłam za bardzo, tylko jasne miejsca, bo na zdjęciu mają lekko "chropowate" przejścia. 
Na dolnych skrzydłach dałam żółtą bazę miękką kredką, twardszą pomarańczową jednocześnie zaczęłam wygładzać i cieniować. Na koniec wszystko wygładziłam żółtą twardą.

Na górnych skrzydłach widać ładny brąz. Więc złapałam za ciemną czerwień z kredek akwarelowych i w dosłownie kilku miejscach musnęłam kolorem, robiąc okrężne ruchy. Po tej cieniuteńkiej warstewce zabrałam się za miękki chłodny brąz i nim dopracowałam wszystko, znowu okrężnymi ruchami. Zrobiłam kilka "żyłek".
Tym samym chodnym brązem wstępnie zacieniowałam obszar pomiędzy pomarańczem na dolnych skrzydłach, delikatnie wyjeżdżałam na pomarańcz, żeby uzyskać łagodniejsze przejścia.  Resztę motylka, gdzie później będzie czerń zakolorowałam twardymi kredkami, zieloną, niebieską i fioletową omijając (próbując omijać) pola, które będą białe. Zamiar był taki, żeby potem te kolory przebijały spod spodu.
Zabrałam się za miękką czarną kredkę i już widać, że coś jednak się dzieje. pierwsza warstwa była w miarę jednolita, bez cieniowania, raczej zwykły podkład. No i widać, że skan zrobiłam jak już zaczęłam nakładać drugą warstwę.
Jak widać druga warstwa już jest. I jeszcze jedna. Przyciemniłam mocniej całość miękką czarną kredką, potem docisnęłam w najciemniejszych miejscach. Wygładziłam twardymi kredkami fioletową i niebieską, dodałam kolorowe odbicie (znów fiolet i niebieski) kredkami akwarelowymi, poprawiłam białe plamki namoczoną białą kredką akwarelową. Poprawiłam cieniowanie na pomarańczowych plamkach miękkim brązem i zmiękczyłam brzegi plamek cieniując po ich brzegach czarną miękką kredką wykonując drobne, koliste ruchy.
 A to już przerabialiśmy, pierwsza warstwa czerni.
 Druga warstwa czerni z dociskaniem w najczarniejszych miejscach, wygładzanie twardą zieloną kredką i jeszcze warstwa "miętowego" (kto tak nazwa ten kolor? mięta wygląda zupełnie inaczej...) zrobiona kredką akwarelową.
Odwłok? motyla  również dopracowałam czarną kredką i wygładziłam niebieską. Zrobiłam też kilka włosków/rzęsek. Niestety białe plamki na motylku tak czy tak były bardzo nieostre, za małe, więc uznałam, że je poprawię. W tym celu sięgnęłam po białą akwarelką, rozrobiłam ją z dosłownie kroplą wody i namalowałam białe plamy od nowa.

Efekt fotorealisyczny może to nie jest, ale i tak mi się podoba. :) I rysunek spełnił swoją funkcję, oderwał mnie od świata rzeczywistego (a biologia leży i czeka).

Co bym zrobiła inaczej wiedząc jakie błędy zrobiłam?
* większa symetria, bo się posypała...
* nie bawiłabym się w szkicowanie i omijanie białych plamek, bo i tak musiałam je na nowo malować
* inaczej bym rozmieściła te białe plamki
* częściej bym zerkała na zdjęcie, bo bardziej rysowałam z głowy niż patrząc na wzór
* wybrałabym większy format, 10,5x11cm to trochę masochizm.


Notka szalenie długa, ale mam wielką nadzieję, że jednak komuś się przyda :) Sama lubię takie czytać, więc postanowiłam również spróbować swoich sił w takich postach.


Dziś już więcej Was nie męczę, do napisania! :)
Weronika G.

7 komentarzy:

  1. Fantastycznie rysujesz! Bardzo mi się ten motyl podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej ! Mam do Ciebie wielką prośbę. Czy mogłabyś ściągnąć na swój telefon grę : Bubble Jet Raider ? Bardzo byś mi pomogła w konkursie. W komentarzu pod tą grą wpisz mój nick : xpleasantly. Jakbyś mogła to powiedz o tym swoim znajomym. Pozdrowionka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego typu rzeczy to nie u mnie :)
      Pozdrawiam, Nika

      Usuń
  3. Haha, bardzo się cieszę ;D Ja też dzisiaj po skakance i treningu, ledwo żyję, ale jestem mega szczęśliwa ! Dzięki za motywację ;) Ty natomiast motywujesz mnie do działań artystycznych, bardzo podoba mi się pomysł z taką wnikliwą autokorektą, na pewno bardzo wspomaga rozwój artystyczny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się!
    Bardzo ładnie, akurat coś czego szukałam wszystko wytłumaczone krok po kroku. Fotografuje te stworzonka od dłuższego czasu i pomyślałam, żeby w końcu wziąć się za rysowanie i malowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że komuś się mój wpis przyda! :) Jak coś to rzuć linkiem do Twojego obrazka :)

      Usuń